Las opatów oliwskich, czyli śladami Weissera Dawidka.

Marek Ponikowski - dziennikarz TVP 3 Gdańsk, gospodarz programu „Marek Ponikowski zaprasza” i magazynu motoryzacyjnego „4&2”. Moje ukochane miejsce ...

Marek Ponikowski - dziennikarz TVP 3 Gdańsk, gospodarz programu „Marek Ponikowski zaprasza” i magazynu motoryzacyjnego „4&2”.

Moje ukochane miejsce znajduje się niemal za progiem naszego domu, przy ulicy Ludowej w Gdańsku Wrzeszczu. To skrawek lasów, należących niegdyś do opatów oliwskich, dziś - część Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego. Opisał to miejsce Paweł Huelle w „Weisserze Dawidku”. Gdy tu zamieszkaliśmy, książka właśnie się ukazała i stała się naszym przewodnikiem po okolicy. Z lewej - Bukowa Górka, z prawej - kościół Zmartwychwstańców, obok którego - jak w książce - po ulewie spływały ze wzgórz strumienie deszczówki. I równie słynny mostek z datą "1914" na balustradzie, pod którym biegł kiedyś tor kolei z Gdańska na Kaszuby. Mostek, który pojawił się na okładce pierwszego wydania "Weissera Dawidka", był wtedy potwornie zdewastowany, potem pięknie go odnowiono, a teraz znowu straszy stertą potłuczonych butelek, niedopałków i plastikowych torebek, które zostawiają biesiadujący pod chmurką panowie. Ta linia kolejowa ma być podobno odbudowana, co uważam za nieporozumienie, bo jest tam teraz piękna aleja spacerowa. A wokół – stare buki, dęby, świerki. I dziki, które zimą wychodzą z lasu szukając pożywienia.
Miejsc „z duszą” jest w Gdańsku mnóstwo. Gdy o nich myślę, przychodzi mi na myśl przede wszystkim Nowy Port. To była w okresie międzywojennym dzielnica, w której odsetek ludności polskiej był większy niż w innych dzielnicach Wolnego Miasta Gdańska. Mieszkali tam urzędnicy z polskich instytucji, ludzie interesu, dyrektorzy i nauczyciele polskich szkół. Nowy Port - to był wtedy dobry adres. Po wojnie przestał być dobry. Marzy mi się więc, by ta dzielnica odzyskała dawny blask. Żeby stała się miejscem, gdzie wypada bywać, gdzie chce się mieszkać. Żeby Nowy Port upodobali sobie artyści, żeby stał się dzielnicą galerii sztuki i małych, sympatycznych knajpek. Coż - pomarzyć można. Na razie wszyscy te okolice omijają.
Notowała: Irena Łaszyn

Ukochane miejsce Marka Ponikowskiego to skrawek lasów, należących niegdyś do opatów oliwskich.Las opatów oliwskich, czyli śladami Weissera Dawidka
Marek Ponikowski
dziennikarz TVP 3 Gdańsk, gospodarz programu „Marek Ponikowski zaprasza” i magazynu motoryzacyjnego „4&2”

Moje ukochane miejsce znajduje się niemal za progiem naszego domu, przy ulicy Ludowej w Gdańsku Wrzeszczu. To skrawek lasów, należących niegdyś do opatów oliwskich, dziś - część Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego. Opisał to miejsce Paweł Huelle w „Weisserze Dawidku”. Gdy tu zamieszkaliśmy, książka właśnie się ukazała i stała się naszym przewodnikiem po okolicy. Z lewej - Bukowa Górka, z prawej - kościół Zmartwychwstańców, obok którego - jak w książce - po ulewie spływały ze wzgórz strumienie deszczówki. I równie słynny mostek z datą "1914" na balustradzie, pod którym biegł kiedyś tor kolei z Gdańska na Kaszuby. Mostek, który pojawił się na okładce pierwszego wydania "Weissera Dawidka", był wtedy potwornie zdewastowany, potem pięknie go odnowiono, a teraz znowu straszy stertą potłuczonych butelek, niedopałków i plastikowych torebek, które zostawiają biesiadujący pod chmurką panowie. Ta linia kolejowa ma być podobno odbudowana, co uważam za nieporozumienie, bo jest tam teraz piękna aleja spacerowa. A wokół – stare buki, dęby, świerki. I dziki, które zimą wychodzą z lasu szukając pożywienia.
Miejsc „z duszą” jest w Gdańsku mnóstwo. Gdy o nich myślę, przychodzi mi na myśl przede wszystkim Nowy Port. To była w okresie międzywojennym dzielnica, w której odsetek ludności polskiej był większy niż w innych dzielnicach Wolnego Miasta Gdańska. Mieszkali tam urzędnicy z polskich instytucji, ludzie interesu, dyrektorzy i nauczyciele polskich szkół. Nowy Port - to był wtedy dobry adres. Po wojnie przestał być dobry. Marzy mi się więc, by ta dzielnica odzyskała dawny blask. Żeby stała się miejscem, gdzie wypada bywać, gdzie chce się mieszkać. Żeby Nowy Port upodobali sobie artyści, żeby stał się dzielnicą galerii sztuki i małych, sympatycznych knajpek. Coż - pomarzyć można. Na razie wszyscy te okolice omijają.

Notowała: Irena Łaszyn

Komentarze

Liczba znaków do wpisania:  4000/4000

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na pomoc@naszemiasto.pl

Wybrane dla Ciebie

Powiązane

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, wyłącz Adblock na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3