Plan zdjęciowy filmu "Kamerdyner". Saga kaszubska w reżyserii Bajona [ZDJĘCIA, WIDEO]

Ryszarda Wojciechowska

Ruszyły zdjęcia do prusko-kaszubskiej sagi „Kamerdyner” w reżyserii Filipa Bajona. Zobaczcie zdjęcia i wideo z planu!

Buła, puść pawia! - woła kierownik planu. Na te słowa wszyscy reagują śmiechem. I rzeczywiście po chwili pojawia się paw. Tyle że nie puszczony, a spuszczony i to ze sznurka. Biały, okazały i jak najbardziej prawdziwy. - Czyścimy plan. Nie chodzimy. Nic nie robimy. Uwaga. Kamera. Akcja! - padają kolejne słowa. Po nich z impetem zajeżdża powóz. Wyskakuje z niego hrabia Hermann von Krauss, czyli Adam Woronowicz. Wszystko to dzieje się przed pięknym pałacem w Łężanach na Warmii, gdzie trwają zdjęcia do kaszubskiej sagi filmowej „Kamerdyner”.

Głównych bohaterów w tym filmie jest kilkoro, m.in. małżeństwo Gerdy i Hermanna von Kraussów. W roli pruskiej hrabiny krakowska aktorka Anna Radwan. Jej męża hrabiego, junkra pruskiego, gra Woronowicz. Ich córkę Maritę Marianna Zydek, studentka ostatniego roku łódzkiej filmówki, prywatnie Kaszubka z Banina. Dla niej to pierwsza duża rola filmowa.

W roli Mateusza, tytułowego „Kamerdynera”, ubogiego Kaszuba Sebastian Fabijański, o którym mówią, że przypomina młodego Bogusława Lindę. Ale jednym z najważniejszych bohaterów w „Kamerdynerze”, przyciągającym uwagę nie tylko na planie, jest Bazyli Miotke. Gra go Janusz Gajos.

Filip Bajon o "Kamerdynerze":

Piotr Hukało

- Tę postać stworzyliśmy trochę na wzór „króla Kaszubów” Antoniego Abrahama. Bazyli też walczy o polskość i dyryguje Kaszubami - mówi Mirosław Piepka, producent i jeden ze scenarzystów „Kamerdynera”.

- Janusz mi bardzo zaimponował. Zadzwonił na długo przed pierwszym klapsem, mówiąc, że chce we wszystkich scenach z Kaszubami mówić po kaszubsku, bo wtedy będzie autentyczny. - Ale mi wbiłeś klina - odparłem, bo na początku byłem przeciwny takiemu rozwiązaniu, sądząc, że to będzie trącić folklorem. Ale Janusz mnie przekonał. Dodał tylko: - Znajdź mi lektora, a ja stanę na głowie, żeby mówić jak Kaszub. Skontaktowaliśmy go z Gienkiem Pryczkowskim, który udzielał mu korepetycji i już podczas pierwszych zdjęć okazało się, że Gajos po kaszubsku mówi fenomenalnie - opowiada Piepka.

Reżyser Filip Bajon dodaje, że jemu też intuicja podpowiadała, że ci najbardziej rdzenni muszą w filmie mówić w języku kaszubskim. Na sugestię, że Kaszubi za tę rolę będą nosić Gajosa na rękach, odpowiada: - Bardzo się cieszę, bo Janusz już od dawna powinien być noszony na rękach.

Zobacz także:
Adam Woronowicz opowiada o filmie "Kamerdyner"

Piotr Hukało

Mirosław Piepka pytany, dlaczego pałac na Warmii udaje kaszubski, odpowiada, że na Kaszubach nie znaleźli odpowiadającego im pałacu. Owszem są, tłumaczy, ale już „podrasowane”, zbyt współczesne, przerobione na hotele albo restauracje. Szukano też wioski na Kaszubach, która by pasowała do filmu. I wszystkie są tak wypieszczone jak cacuszko. Trudno byłoby się w nich filmowo cofnąć o prawie sto lat. Ale Warmia i Kaszuby, jak się spojrzy z lotu ptaka na te dwie krainy, są jak kalka. Te same wzgórza, to samo ukształtowanie terenu, lasy, łąki i jeziora.

Wieś kaszubską zagrała więc wieś Widryny. Tam powstała filmowa dekoracja. Niektóre domy okładano sztuczną cegłą, żeby przypominały gospodarstwa sprzed lat. Budowano nawet kapliczki przy drogach, które są tak charakterystyczne dla Kaszub.

Sam pałac w Łężanach należy do Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego. Tu wszystko jest autentyczne, zachowane od 1900 roku, nie tylko mury, ale też okna, klamki. Nawet kaloryfery są z początku ubiegłego wieku, bo już wtedy stosowano metodę centralnego ogrzewania. Jako ekipa weszli więc do pałacu prawie na gotowe. Prawie, bo ze swoimi rekwizytami. Niektóre pokoje przechodziły pewne zmiany. Japoński salonik hrabiego von Kraussa został wyłożony tapetą, którą ściągnięto z Chin. Rolka takiej tapety to koszt 500 złotych, a trzeba było do tego pokoju kilkanaście rolek. Tapeta bardzo spodobała się właścicielowi pałacu i już w tym saloniku zostanie.

***
W drugiej połowie października cała ekipa filmowa przeniesie się do Piaśnicy, gdzie będą kręcone trudne sceny piaśnickiego mordu. Filip Bajon pytany, czy ma pomysł, jak filmowo pokazać ten dramat, odpowiada, że ma. Ale na razie go nie zdradza.

Cały reportaż z planu "Kamerdynera na dziennikbaltycki.pl/rejsy/

Wideo

Więcej na temat:

Komentarze

Liczba znaków do wpisania:  4000/4000

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

24.01.2019, 01:30

film wybitny, scenariusz, scenografia, zdjęcia, akcja, żadnej zbędnej sceny czy dialogu, muzyka, cos pięknego

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na pomoc@naszemiasto.pl

Wybrane dla Ciebie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3