Sinice w Bałtyku. Woda w Bałtyku obecnie nie nadaje się do kąpieli. Wielki problem wystąpił aż w 49 kąpieliskach!

Zakwit sinic pojawił się wcześniej i przebiega intensywniej. Woda w wielu miejscach turystycznych na Pomorzu nie jest zdatna do kąpieli. Sytuacja jest dynamiczna, sanepid na bieżąco kontroluje stan wód. Sinice pojawiły się we wszystkich trójmiejskich kąpieliskach, ale też m.in. w Juracie, Jastarni, Jastrzębiej Górze, Dębkach, Białogórze oraz w Łebie. Zakwitem sinic objętych zostało w sumie 49 kąpielisk na Pomorzu, w tym 2 na wodach śródlądowych.

Sinice są przekleństwem dla turystów i błogosławieństwem dla naukowców

Sinice znów pokrzyżowały plany turystom wypoczywającym nad Bałtykiem. Ten problem z różnym natężeniem występuje co roku, czy można go ograniczyć, rozmawiamy z dr Agatą Błaszczyk z Zakładu Biotechnologii Morskiej Instytutu Oceanografii Uniwersytetu Gdańskiego.

W tym roku mamy do czynienia ze wzmożonym zakwitem sinic. Skala problemu jest poważniejsza niż rok temu. Dlaczego?
Wpłynęła na nią utrzymująca się od końca maja wysoka temperatura. Sinice, które występują w Zatoce Gdańskiej, do rozwoju potrzebują 18-20 stopni Celsjusza. W morzu mają więc teraz idealne warunki i właściwie cały Bałtyk jest nimi objęty. Są one rozprzestrzenione w morzu przez całe lato, ale problemem jest ich kumulacja. W tym roku sinice zaczęły pojawiać się już na początku czerwca. Co jest ewenementem. W poprzednich latach kwitły później. Zakwit tworzy się na otwartym morzu. A następnie jest on spychany przez wiatry ku brzegowi. Sytuacja jest więc dynamiczna, zmienia się wręcz z godziny na godzinę. Na przykład na początku lipca sinice pojawiły się przy plaży w Gdyni Śródmieście, co potwierdziły nasze badania. Po południu spadł deszcz i wiał wiatr, kolejne próbki pobrane tego dnia już nie wykazały obecności sinic. Potem było kilka dni chłodniejszych, co nie sprzyjało zakwitom. Ale gdy temperatura wzrosła w ubiegłym tygodniu, momentalnie znów pojawiły się sinice. Zamknięto kolejne plaże i to również od strony otwartego morza. Miało to związek z wiatrami północno-zachodnimi, które zepchnęły sinice do brzegu. A trzeba pamiętać, że sinice raczej nie pojawiają się przy plażach od strony otwartego morza. Z podobną sytuacją mieliśmy do czynienia tylko w 2006 r. Na zdjęciach satelitarnych widać teraz plamę sinic, która zbliża się do Redłowa, Orłowa, Babich Dołów, w tych miejscach już teraz woda nie jest zdatna do kąpieli. Jesteśmy w kontakcie z sanepidem, ale też ratownikami. Stan wody jest przez nich monitorowany. Informacje zamieszczane są też na stronach internetowych.

Sytuację na kąpieliskach można śledzić na stronie sk.gis.gov.pl

Co roku występuje problem sinic, które szczególnie przeklinają turyści wypoczywający nad Bałtykiem. Czy ten problem można wyeliminować?
Sinic nie da się wyeliminować, występują na całym świecie. To nie jest problem tylko mórz, ale też jezior. Rzadziej występują one w rzekach. Chociaż np. w australijskich rzekach to też jest spory problem. Wszystkie zbiorniki, jakie są na świecie, mogą zostać objęte zakwitem. Zmienia się klimat, temperatury rosną, a do tego Bałtyk jest morzem coraz bardziej zeutrofizowanym. To znaczy, że występuje w nim coraz więcej związków biogenicznych, głównie związków azotu i fosforu, które spływają ze ściekami. To dzięki nim masowo rozwijają się sinice. A więc z tym zjawiskiem będziemy spotykać się każdego roku. Możemy się spodziewać, że zakwity sinic z roku na rok będą dużo bardziej obfite.

Czyli im bardziej zanieczyszczone morze, to tym więcej sinic?
Tak i w zasadzie nie ma teraz możliwości, żeby te zanieczyszczenia wyeliminować na tyle, żeby ograniczyć rozwój sinic. Związki biogeniczne zawsze występowały w morzu, ale to wpływ człowieka spowodował, że tych zanieczyszczeń jest dużo więcej i szybciej dostają się do morza. Dlatego nie są one naturalnie rozkładane lub deponowane w przyrodzie, korzystają z nich m.in. takie mikroorganizmy jak sinice, które przy ciepłej pogodzie mają optymalne warunki do rozwoju. Chcę też podkreślić, że zakwit sinic nie jest do końca poznany. Znamy czynniki, które warunkują powstawanie zakwitu, ale sinice cały czas są tajemnicą. Nie wiemy np., dlaczego one zakwitają na otwartych wodach, może związki potrzebne do ich rozwoju skupiają się właśnie tam? Dziś nie ma na to pytanie jednoznacznej odpowiedzi. W sprawie sinic dużo jest jeszcze do odkrycia.

Z sinicami mają kłopot również inne kraje bałtyckie.
Tak, z różnym nasileniem. W poprzednich latach problem występował u wybrzeży Szwecji. Obecnie silne zakwity widzimy w Zatoce Fińskiej i w Zatoce Ryskiej. Na zdjęciach satelitarnych widać doskonale zielone smugi. Nie widać ich w Zatoce Botnickiej - bo tam jest chłodniej.

Jeśli nie wyeliminować, to czy można ograniczyć występowanie sinic? Czy nie można opracować jakiegoś rozwiązania systemowego, np. obejmującego kraje bałtyckie?
Można by było wprowadzić rozwiązania mające na celu ograniczenie występowania w morzu związków, sprzyjających sinicom. Potrzebują one do wzrostu głównie fosforu, który jest jednym z podstawowych składników zanieczyszczeń ze ścieków komunalnych. A więc ograniczenie dopuszczalnej ilości fosforu czy azotu w ściekach, stosowane przez oczyszczalnie, może wpłynąć na skalę zakwitu sinic w morzu. Tyle tylko, że fosforu nie jesteśmy w stanie wyeliminować z roku na rok, bo kumuluje się on również w osadach. Fosfor, który wydobywa się z osadów, daje sinicom dogodne warunki do wzrostu. A więc to rozwiązanie mogłoby przynieść skutki dopiero za kilkanaście lub nawet kilkadziesiąt lat. Na pewno nie w ciągu 10 lat.

W najbliższych latach jesteśmy więc skazani na sinice?
Tak, turyści muszą się z nimi pogodzić i zastosować do ostrzeżeń, dotyczących ich występowania w morzu. Szczególnie te sinice, które występują w Bałtyku, produkują toksyny. Dla własnego zdrowia należy więc unikać kąpieli w morzu, gdy one kwitną. Do sinic trzeba się przyzwyczaić i podejść do nich z pokorą.

Proszę przypomnieć, jak bardzo są to groźne mikroorganizmy.
Synonimem sinic są cyjanobakterie. Mają one budowę komórki bakteryjnej i posiadają zdolność do fotosyntezy. Kiedyś uważano, że są one glonami, roślinami. A dziś wiemy, że to są bakterie. Te, które u nas występują, produkują toksyczny związek, który powoduje zmiany w funkcjonowaniu wątroby. Jeśli ktoś napije się wody, w której wystąpił zakwit sinic, może mieć wymioty, biegunkę, bóle brzucha. Oczywiście zależy to od organiz-mu. U niektórych sinice mogą powodować też bóle głowy, gorączkę. Ale nie każdy zawsze zareaguje w taki sposób na kontakt z sinicami, to jest kwestia indywidualna. Mogą też wystąpić wysypki na ciele, które często mylone są z uczuleniem na słońce. Nie należy też siedzieć w pobliżu masowego występowania sinic. Toksyny unoszące się nad wodą, które człowiek wdycha, również mogą być niebezpieczne.

Czy sinice to samo zło?
Nie, ja patrzę na nie z zachwytem. Ale jest to punkt widzenia naukowca, a nie turysty. Przede wszystkim sinice są to mikroorganizmy, które produkują tlen. Łatwo zauważyć na powierzchni wody, w której występują, bąbelki tlenu. Być może sinice da się więc wykorzystać jako źródło gazu. My, w zakładzie biotechnologii morskiej, zajmujemy się poszukiwaniem związków produkowanych przez sinice, które mogą mieć zastosowanie w biotechnologii, kosmetyce, medycynie, farmacji. Badania są prowadzone pod różnymi kątami i z myślą o wielu zastosowaniach. Przeprowadzamy choćby testy na przeciwnowotworowe działanie tych związków, ale też przeciwgrzybicze czy przeciwbakteryjne. Chcielibyśmy znaleźć takie związki, które można z sinic wyizolować i abyśmy mogli wszyscy z nich kiedyś skorzystać. Kwitnące sinice są więc dla nas bardzo cennym materiałem badawczym.

To znaczy, że w przyszłości sinice mogą nas pozytywnie zaskoczyć.
Zdecydowanie jest to prawdopodobne i nad tym pracujemy. Sinice to eldorado związków biologicznie aktywnych. Jest ich w sinicach tyle, że zabraknie nam życia, żeby je wszystkie wyizolować i sprawdzić, jak działają oraz do czego mogą się przydać. Dla turystów kwitnienie sinic jest oczywiście przekleństwem, ale dla nas, naukowców, to wręcz błogosławieństwo. Gdy kwitną, mamy materiał, tzw. masę do badań. Sinice również hodujemy, ale uzyskanie takiej masy, jaka występuje w morzu, w warunkach laboratoryjnych byłoby niemożliwe. Gdy więc kwitną u nas w Zatoce Gdańskiej, bardzo się cieszę. Natychmiast pozyskujemy je ze środowiska i mamy gotowy materiał do badań.

  • Dziennik Bałtycki
Więcej na temat:

Komentarze

Liczba znaków do wpisania:  4000/4000

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na pomoc@naszemiasto.pl

Wybrane dla Ciebie

Powiązane

Więcej na temat:

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, wyłącz Adblock na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3