MKTG NaM - pasek na kartach artykułów

Piotr Mickiewicz: Pokój dla Ukrainy? Na szali są Krym i Białoruś

Tomasz Chudzyński
Tomasz Chudzyński
Prof. Piotr Mickiewicz: Czy Ukraińcy dostaną uzbrojenie z Zachodu zanim ruszą Rosjanie? Trwa wyścig z czasem.
Prof. Piotr Mickiewicz: Czy Ukraińcy dostaną uzbrojenie z Zachodu zanim ruszą Rosjanie? Trwa wyścig z czasem. fot. EPA/GEORGE IVANCHENKO
Za pewnik należy przyjąć, że Rosjanie będą chcieli przeprowadzić ponownie uderzenia na Ukrainę zakrojone na szeroką skalę – mówi prof. Piotr Mickiewicz z Uniwersytetu Gdańskiego, politolog, analityk spraw międzynarodowych, komandor rezerwy Marynarki Wojennej.

William Burns, dyrektor CIA powiedział, że najbliższe pół roku będzie kluczowe dla dla Ukrainy. Chodziło zapewne o niemal pewną ofensywę Rosjan, i to, czy Ukraińcy po raz kolejny zdołają się obronić...

Musimy sobie zdać sprawę z trzech rzeczy. Po wystąpieniu Putina w rocznicę zakończenia bitwy pod Stalingradem, w zasadzie nie ma już sensu debatować nad tym Rosjanie uderzą, tylko trzeba przyjąć to za pewnik. Marzeniem Ukraińców jest by ta ofensywa skierowana była tylko na obszary wschodniej Ukrainy, aczkolwiek nie jestem pewien, czy uderzenia nie będą także skierowane z kierunku białoruskiego czy południowego. I niestety, rzucenie na front 250 tys. ludzi, jak się szacuje na podstawie analiz zmobilizowanych trenujących na poligonach, może pozwolić to Rosjanom na przełamanie linii obronnych ukraińskiej armii i dosyć głębokie wkroczenie na terytorium tego państwa. Oznacza to, że operacja może przynieść Rosjanom sukces militarny. Druga kwestia dotyczy tego, że nie mamy świadomości tego, jakie są obecnie ukraińskie zdolności bojowe. Myślę choćby o amunicji do posowieckiego sprzętu, który głównie składał się na armię Ukrainy. Jej zapasy z pewnością uległy zdecydowanemu wyczerpaniu, także między innymi z tego względu, że główne fabryki zbrojeniowe Ukrainy, zlokalizowane głównie we wschodniej jego części, m.in. w okolicy Charkowa, zostały zniszczone lub zajęte. Ukraińcy mają więc ograniczone możliwości walki. Stąd prośby do Zachodu o jak najszybsze dostawy czołgów, wozów bojowych, artylerii i amunicji… Czy Ukraińcy dostaną uzbrojenie, zanim ruszą Rosjanie? Trwa wyścig z czasem. I jeszcze jedno - pamiętajmy, że trzeba przeszkolić załogi czołgów, wozów bojowych, każdego innego sprzętu natowskiego. Okres wykorzystania tego uzbrojenia zachodniego jest odsunięty minimum o 3, 4 tygodnie od momentu dostaw, bo tyle mniej więcej trwa szkolenie żołnierza, i to oczywiście takiego, który jest np. doświadczonym czołgistą, artylerzystą, tylko teraz dostaje nieco inny poziom techniki do ręki.

Zmiana z T-64 lub T-72 na abramsa albo leoparda 2 jest istotna. Rosjanie zdają sobie sprawę z tego, że natowska broń pancerna ma znacznie większy potencjał od tej, którą oni dysponują. Ich propaganda poświęciła zachodnim wozom sporo uwagi. Natomiast dostawy te, podobnie jak wcześniejsze, raczej nie przyniosą efektu odstraszającego.

Rosjanie wiedzą, tak jak i my, że zachodnie czołgi i wozy bojowe do wykorzystania przez Ukraińców będą najwcześniej pod koniec marca, na początku kwietnia. A może nawet w czerwcu lub lipcu, bo wciąż jest pytanie, co jeszcze szanowny kanclerz Niemiec wymyśli, w kwestii opóźniania dostaw. Natomiast nie mam żadnego dowodu, ale wydaje mi się, że samoloty z Zachodu na Ukrainę także zostaną przerzucone. To wszystko byłoby bardzo istotnym wzmocnieniem. W tej sytuacji jest jednak jeszcze inna sprawa. Po raz kolejny okazało się, że komunikaty o rzeczywistych dostawach sprzętu wyprzedziły decyzje polityczne. Takie rzeczy załatwia się w tajemnicy, czego nie wszyscy politycy europejscy są świadomi.

Mówił pan o trzech aspektach najbliższego półrocza...

Trzeci jest aspekt polityczny. Wszyscy wiemy, a słowa przedstawicieli amerykańskiej administracji też na to wskazują, że ta wojna albo będzie trwała kilka długich lat, albo politycy, dyplomaci znajdą jakieś rozwiązanie pokojowe, które załatwi tę sprawę. Obserwowaliśmy już pośredni nacisk na władze ukraińskie ze strony Amerykanów, żeby jednak nie odrzucały z miejsca podjęcia negocjacji pokojowych z Rosją.

Ukraińcy chcą odzyskać całe swoje terytorium, w granicach z 1991 roku. To są ich warunki graniczne.

Ukraina w momencie, w którym odzyska pas swoich ziem wschodnich, czyli obszar głównych centrów gospodarczych, przemysłowych, będzie w stanie funkcjonować jako niezależny byt polityczny, o określonym potencjale. Natomiast najważniejszym sukcesem politycznym Ukrainy w tym momencie, bez względu w jakim będzie kształcie po wojnie, będzie otwarcie dla tego państwa ścieżki do integracji europejskiej. Byłaby ona w sytuacji przypominającą tę, w której Polska znajdowała się na początku lat 90.

Czytaj też: Marcin Samsel: Nie będzie wielkiej bitwy o Donbas. Co szykują wojska ukraińskie w zmaganiach z Rosją?

Przyjęcie Ukrainy do UE to pewnie perspektywa dwóch dekad...

Politycy wielu krajów lansują obecnie członkostwo Ukrainy w Unii Europejskiej, ale doświadczenie podpowiada mi, że tu raczej Amerykanie będą musieli wziąć sprawy w swoje ręce. Być może za rok, dwa okaże się, że Ukrainie bliżej jest do NATO niż do UE. Zresztą uczciwie trzeba powiedzieć, że o ile można to nazwać pozytywem to pozytywną konsekwencją obecnej wojny jest szybkie przystosowanie ukraińskiej armii do standardów NATO. Natomiast dostosowanie systemu politycznego i prawnego Ukrainy do wymogów członkostwa w UE wymaga podjęcia długotrwałych prac przygotowawczych. Wystarczy wskazać na poziom korupcji wśród polityków ukraińskich. Jest tak potężny, że rozwiązanie tego warunkowego do przystąpienia do Wspólnoty problemu, jest niemożliwe w pół roku, nawet biorąc pod uwagę niedawne aresztowania.

Nie wiemy natomiast właściwie, co pod pojęciem zwycięstwa w tej wojnie rozumieją Rosjanie. Zajęcie i zniszczenie całej Ukrainy?

Na ten moment kompromis jeszcze nie jest przez Rosjan, a zwłaszcza Putina rozważany. Najpierw musi nastąpić wstrząs militarny lub polityczny i wtedy może kwestia zakończenia agresji stanie się potrzebą chwili. Realnie patrząc, myślę, że na szali kompromisu jest jednak pozostawienie Krymu jako części terytorium Federacji Rosyjskiej. Ukraińcy pewnie musieliby się wtedy zadowolić gwarancjami związanymi z wykorzystaniem Morza Azowskiego. No i pytanie o zasadniczy argument, który Amerykanie mogą mieć w zanadrzu, czyli utrzymanie tzw. strefy wpływów Rosji na Białorusi. Myślę, że pomysły kompromisowe, jak np. wycofanie USA ze wspierania opozycji białoruskiej, pojawią się są na stole, a na ten moment mogą być rozważane i dyskutowane na poziomie amerykańskiego Departamentu Stanu. Ale jakieś wnioski w tej kwestii będzie można wysnuć po wizytach prezydenta Bidena w Europie za dwa tygodnie.

I te dyskusje potrzebują wzmocnienia w postaci sukcesami na polu bitwy?

Tak. Kluczowy może być wynik zmagań na froncie, ich stan latem tego roku. Bo musimy jeszcze także pamiętać o jeszcze jednym czynniku, jakim są wybory w państwach europejskich. Np porażka SPD w wyborach w poszczególnych landach niemieckich, gdzie obecnie ta partia rządzi, może wywołać ciąg zdarzeń w postaci osłabiania politycznego, pozycji koalicji rządzącej Niemcami, bez względu na to, jak Scholz będzie się wił. Podobnie we Francji. Wcale się nie zdziwię, że Amerykanie w swoich planach uwzględniają także potencjalne naciski europejskich sojuszników domagających się zastosowania jakiegoś pokojowego rozwiązanie rosyjskiej agresji na Ukrainę.

ZOBACZ TAKŻE: Ciężka, "snajperska" artyleria, którą będzie miała Polska. Wyrzutnie HIMARS pokazują możliwości na Ukrainie

tekst alternatywny

od 12 lat
Wideo

Nowy pistolet MPS z Fabryki Broni "Łucznik"

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Piotr Mickiewicz: Pokój dla Ukrainy? Na szali są Krym i Białoruś - Dziennik Bałtycki

Wróć na pomorskie.naszemiasto.pl Nasze Miasto