Nasza Loteria NaM - pasek na kartach artykułów

Polskie ślady na Maderze. Wąs „Dziadka” i zmartwychwstały król

Piotr Piotrowski
Madera to nie tylko piękna wyspa i coraz bardziej popularna wśród Polaków destynacja wakacyjna. To miejsce związane z historycznymi postaciami, ale też splatające z nimi niezwykłe tajemnice...

To prawda, że jako Polacy mamy skłonność do doszukiwania się w każdym, nawet najdalszym zakątku świata śladów pobytu naszych rodaków. I bardzo często zdarza się, że na nie trafiamy, w takich miejscach, w których nie ma specjalnego uzasadnienia dla zaistnienia naszej narodowej obecności - czy to ze względów geograficznych, politycznych, społecznych czy kulturowych. Podobnie jest z wyspą na Oceanie Atlantyckim, należącą do Portugalii.

Podzwrotnikowy ogród

Madera leży 500 km od wybrzeża Afryki i 1000 km od Europy. To autonomiczne terytorium zamorskie Portugalii, stanowiące część Unii Europejskiej. Oprócz głównej wyspy to archipelag składający się także z mniejszej, Porto Santo i dwóch grup małych wysp: Ilhas Desertas i Ilhas Selvagens. Głównym źródłem dochodów mieszkańców, oprócz produkcji wina Madera i upraw rolnych, jest turystyka. W ostatnich dwóch latach coraz łatwiej się tu dostać z Polski, za sprawą powrotu, po pandemii, lotów tanimi liniami.

Na wyspie, oprócz plaż, znaleźć można szeroką ofertę wydarzeń w całym roku - parady karnawałowe, majowy Festiwal Kwiatów, czerwcowy Festiwal Fajerwerków, winobranie późnym latem czy sylwester w Funchal, stolicy wyspy. To wszystko również dzięki podzwrotnikowemu klimatowi, który zapewnia przez cały rok stałą temperaturę na poziomie 22-24 st. Celsjusza. Turystyce sprzyja również geografia wyspy. Na Maderze można przebywać wysoko w górach, podziwiać niezapomniane widoki, a przy tym niespecjalnie zmęczyć się wspinaczką. Gwarantuje to system lewad - kanałów nawadniających uprawy (w tym egzotyczne dla nas gaje bananowe) -umożliwiających wzdłuż nich swobodny spacer na dużych wysokościach trasami trekkingowymi, bez znaczącej różnicy poziomów i o zróżnicowanym poziomie trudności. Na tej urokliwej i obdarowanej wspaniałymi widokami wyspie, odnajdziemy też polskie ślady.

Kroki świętego

Polscy turyści w centrum Funchal odnajdą monumentalną postać św. Jana Pawła II, który spogląda na wchodzących do katedry oraz na przemierzających główny deptak miasta. Ten spiżowy pomnik Portugalczycy odsłonili rok po wizycie papieża na Maderze.
„To wyjątkowy moment w historii Madery” - tak na powitanie w dniu 12 maja 1991r., prezydent Madery Alberto Joao Jardim nazwał rozpoczynającą się historyczną wizytę papieża Jana Pawła II w regionie. Po powitaniu w Funchal papież Polak udał się na oddalony o około 23 km stadion Dos Vareiros. Na trasie przejazdu oczekiwały go, podobnie jak dzień wcześniej na Azorach, tłumy wiernych. Samochód papieski został obsypany kwiatami, także ulice wyłożono dywanami ze świeżych kwiatów. Na stadionie oczekiwała papieża 70-tysięczna rzesza wiernych. Mszę św. wraz z następcą Świętego Piotra koncelebrowało 7 biskupów, wśród nich patriarcha Lizbony oraz 95 kapłanów.

W homilii Jan Paweł II wiele miejsca poświęcił zagadnieniu cywilizacji wypoczynku: „Chrześcijanie mają tu zasadniczą rolę do spełnienia, o ile wnoszą wkład w nadanie czasowi wolnemu własnego autentycznego znaczenia etycznego i duchowego, jako czasu dogodnego do rozwoju wartości ludzkich, do poszukiwania i kontemplacji Boga”.

- Niestety pewne formy pracy produkcyjnej zmierzają do pozbawienia właśnie pracy wymiaru ludzkiego na korzyść wydajności technicznej. Konieczne jest. aby czas wolny pozwolił człowiekowi odzyskać wymiar ludzki, który praca zatraciła. Szczególnie czas wolny powinien umożliwić człowiekowi realizację autentycznego humanizmu człowieka paschalnego, człowieka, którego Kościół głosi i o którym świadczy, którego wyzwala z grzechu i któremu otwiera horyzonty wieczności, znajdując w Bogu odpoczynek na miarę jego niespokojnego serca - dodawał.

Papież nawiązał także do Dnia Środków Społecznego Przekazu, obchodzonego tego dnia w Kościele. Ojciec Św. zwrócił uwagę, aby środki masowego przekazu mogły służyć prawdziwej jedności i postępowi rodziny ludzkiej.

- Wymaga to jednak nie tylko od tych, którzy pracują w tej dziedzinie, ale również i od ich odbiorców jasnego rozeznania i poczucia odpowiedzialności moralnej. Zachęcam szczególnie tych, którzy pracują zawodowo w tej dziedzinie, do poszanowania moralnego nakazu upoważniającego do służby ludziom, by prowadzili nas do większego braterstwa i wzajemnego zrozumienia, oraz by pomagali nam wzrastać w zdążaniu do naszego ludzkiego przeznaczenia umiłowanych synów i córek Boga - dodawał. Papież przypomniał także, że diecezja Funchal była przez wieki odpowiedzialna za wspólnoty chrześcijańskie na afrykańskich terytoriach odkrytych przez Portugalczyków.

Cztery miesiące wypoczynku

Nieopodal statuy polskiego świętego, natkniemy się na deptaku na popiersie Polaka z charakterystycznym, bujnym wąsem. Znajduje się ono dokładnie przy Rua António José de Almeida prowadzącej w stronę nadmorskiego bulwaru, naprzeciwko budynku Parlamentu Regionalnego (Assembleia Regional). Pomnik upamiętniający pobyt od 21 grudnia 1930 do 22 marca 1931 roku na tej portugalskiej wyspie marszałka Józefa Piłsudskiego odsłonił w 28 października 2009 roku ówczesny marszałek Sejmu RP Bronisław Komorowski.

W 1930 roku Piłsudski zaczął poważnie odczuwać skutki niezdrowego trybu życia. Stres, nałogowe palenie papierosów, picie stanowczo za mocnej herbaty, praca do późnych godzin nocnych i brak snu - wszystkie te wykroczenia przeciwko własnemu organizmowi dały o sobie znać. Remedium na coraz gorszy stan Komendanta miał być wypoczynek w sprzyjającym klimacie. Marszałek podobno wahał się między Maderą i Egiptem. Do wyspy przekonały go podobno córki, na których intuicję postanowił się zdać.

Podróż do Lizbony, skąd Marszałek miał odpłynąć, rozpoczęła się 15 grudnia 1930 roku. Piłsudski wyruszył z warszawskiego Dworca Głównego pociągiem w specjalnej prywatnej salonce. Gdy dotarł do Lizbony, na Maderę dostał się statkiem handlowo-pasażerskim „Angola”. Zamieszkał w willi „Quinta Bettencourt” na obrzeżach Funchal, przy Caminho do Pilar 20.

Typowy dzień Marszałka na urlopie znacznie odbiegał od napiętego grafiku w Belwederze. W czasie pobytu na portugalskiej wyspie Piłsudski, nie pracujący jak zwykle do późnej nocy bądź rana, wstawał wcześnie, a o godz. 8 spożywał śniadanie. Następnie spacerował po ogrodzie, ok. godz. 11 jadł drugie śniadanie, po czym zazwyczaj poświęcał się lekturze prasy.

Obiad podawano o godz. 15, kolację - przeważnie pięć godzin później. Jadłospis Marszałka obfitował w lokalne specjały, głównie różne gatunki ryb. Oprócz wypoczynku i rozrywki - szczególnie stawiania pasjansów oraz gry w szachy - Piłsudski przygotowywał na Maderze publikację „Poprawki historyczne”. Były to polemiczne komentarze do zabranych na Maderę „Pamiętników” Ignacego Daszyńskiego oraz „Wspomnień i dokumentów” Leona Bilińskiego. Piłsudski wysyłał też rodzinie korespondencję, w której opisywał m.in. klimat i krajobraz wyspy. „A na ocean patrzeć już nie mogę i kiedy siedzę w ogrodzie, to siedzę już plecami do oceanu, żeby nie lazł mi do oczu” - pisał w jednym z listów do córek. Wiele czasu spędzał w zaciszu domowym i ogrodzie; jako urlopowicz rzadko udawał się na oficjalne wizyty. Wiadomo, że gościł m.in. u gubernatora wyspy Jose Marii de Freitasa, który wcześniej odwiedził polskiego przywódcę w jego willi. Piłsudski udzielił też wywiadu dziennikarzom brazylijskiej gazety „Corveiro da Manha”, mówiąc m.in. o polskiej akcji kolonizacyjnej w Brazylii.

23 marca 1931 r. do portu w Funchal zawinął OPR „Wicher”. Po ceremonii pożegnania Piłsudski wszedł na pokład polskiego kontrtorpedowca, który odpłynął w kierunku północnym. 26 marca ORP „Wicher” zacumował w porcie w Cherbourgu. Podróż kontynuowano po krótkim postoju, aż 29 marca okręt dobił do gdyńskiego portu.

Polski ojciec odkrywcy?

A na deser pozostaje odwiedzającym Maderę najbardziej sensacyjny wątek polskiej bytności na wyspie. Czy Władysław Warneńczyk zmarł 10 listopada 1444 pod Warną? Czy tylko zaginął? Czy rzeczywiście janczar Kodża Hyzyr odciął głowę króla Polski i podarował ją sułtanowi Muradowi II? Władysław był brunetem, tymczasem głowa zakonserwowana dla sułtana w miodzie należała do blondyna. Nigdzie nie znaleziono reszty królewskiego ciała ani jego zbroi. Zwłoki Władysława były łatwe do rozpoznania. Król miał sześć palców u jednej nogi...

Jest więc bardzo prawdopodobne, że Władysław ocalał. Według nie potwierdzonych podań król w przebraniu zakonnika uciekł na papieski statek, który zbierał niedobitków po Warnie. Krótko przebywał na dworze swojego sojusznika księcia Bośni Stefana Vukcicia. Potem w klasztorze św. Katarzyny na Synaju, gdzie wstąpił do zakonu rycerskiego św. Katarzyny, jednego z najstarszych na świecie. Jako rycerz, najlepiej mógł odpokutować swoje winy walcząc z niewiernymi.

W tym czasie Portugalia wciąż walczyła, zajmując Ceutę i sposobiąc się do podboju Maroka. Był to więc jedyny kraj, gdzie Władysław mógł odpokutować winy z mieczem w dłoni. Trafił do ówczesnej Legii Cudzoziemskiej, czyli kompanii odkrywców księcia Henryka Żeglarza, który ściągał awanturników z całej Europy i kazał im odkrywać nowe lądy. Książę byłego króla zamiast wysłać do Afryki, wolał osadzić w jakimś spokojnym i ustronnym miejscu. Takim miejscem była Madera.

Władysławowi nadano Madalena do Mar z zadaniem skolonizowania terenu. Poślubił szlachciankę Annes, z którą miał syna Zygmunta i córkę Barbarę. Imiona raczej mało portugalskie. Był częstym gościem w Funchal, na dworze Joao Gonçalvesa Zarco, gubernatora (kapitana) Madery. Na Maderze Władysław był znany jako Henrique Alemao, czyli Henryk Niemiec, ale przydomkiem Alemao określano w Portugalii wszystkich, którzy pochodzili z krajów na wschód od Renu.

Herique Alemao żył naprawdę. Zachował się dokument z 1457 roku nadający mu ziemię w kotlinie świętej Magdaleny.
Portugalska legenda głosi, jakoby na Maderze pochodzący z Polski mnisi rozpoznali polskiego króla Władysława, po sześciu palcach u nogi i znajomości mowy polskiej. Prosili go, by wrócił do kraju, ale ten odmówił. Prosili więc portugalskiego króla Alfonsa, by ten się wstawił za nimi. Ten wezwał Henryka Niemca, ale od znów odmówił powrotu na tron. I wracając z Portugalii zginął ugodzony głazem spadającym z Cabo Girao. Ciała nie odnaleziono.

I najbardziej sensacyjna historia związana z Władysławem III, rodem z ostatnich dziesięcioleci: Manuel Rosa z Duke University w Północnej Karolinie, który dwadzieścia lat studiował dokumenty źródłowe dotyczące Kolumba twierdzi, że ojcem odkrywcy Ameryki jest Władysław III Warneńczyk.

Twierdzi on, że na związek Kolumba z postacią Henryka Niemca wskazuje też fakt, iż w pewnym okresie życia Kolumb zamieszkał na Maderze, dokładnie tam, gdzie znajdował się pałac tajemniczego rycerza. Kolumb nie tylko na 15 lat przed swoimi odkryciami, które ewentualnie mogłyby ten fakt jakoś wytłumaczyć, ożenił się z arystokratką, ale też kontaktował się swobodnie z królem Portugalii. Opatrywał też swoje listy monogramem, na którym widać literę S. Wiadomo, że syn Henryka Niemca miał na imię Segismundo czyli Zygmunt, imię to przewija się wśród Jagiellonów. Ostatecznych dowodów mogłoby dostarczyć badania porównawcze DNA, na które jednak nie zdecydowali się książęta Sanguszkowie, żyjący potomkowie Jagiellonów.

Profesor chce potwierdzić swoją tezę, zlecając zbadanie i porównanie DNA Kolumba z katedry w Sewilli oraz Władysława Jagiełły, ojca Władysława III, czyli domniemanego dziadka Kolumba. Poprosił już o zgodę krakowską kurię. O polskich korzeniach Kolumba może też świadczyć jego wygląd.

Był rudawy, o jasnej karnacji, niebieskooki, miał orli nos - tak jak Warneńczyk. Póki co turyści z Polski mogą odwiedzić dom w Madalena do Mar, gdzie ponoć mieszkał w II połowie XV w. Henryk Niemiec...

CZYTAJ TAKŻE: 104. rocznica Zaślubin Polski z Morzem w Pucku. Na Starym Rynku 104-metrowa flaga Polski, nad miastem śmigłowiec Marynarki Wojennej

Jesteśmy na Google News. Dołącz do nas i śledź "Dziennik Bałtycki" codziennie. Obserwuj dziennikbaltycki.pl!

od 7 lat
Wideo

Tadeusz Płużański - Dlaczego warto pielęgnować pamięć o wyklętych

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Polskie ślady na Maderze. Wąs „Dziadka” i zmartwychwstały król - Dziennik Bałtycki

Wróć na pomorskie.naszemiasto.pl Nasze Miasto