Nasza Loteria NaM - pasek na kartach artykułów

„Kachu”, gdyński artysta malarz zwany majstrem. Śladami Kazimierza Ostrowskiego

Grażyna Antoniewicz
Grażyna Antoniewicz
W pracy olejnej „Port” surowy, industrialny klimat portowy zderzył z beztroskim światem dziecka. Tu elementy konstrukcyjne rządzą się własną logiką
W pracy olejnej „Port” surowy, industrialny klimat portowy zderzył z beztroskim światem dziecka. Tu elementy konstrukcyjne rządzą się własną logiką Muzeum Miasta Gdyni
Wyruszamy na wędrówkę po Gdyni śladami Kazimierza Ostrowskiego, dla przyjaciół „Kacha” - uwielbianego przez studentów profesora Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych w Gdańsku, wspaniałego człowieka i znakomitego malarza, który przez lata związany był z Gdynią...

„Kachu”, gdyński artysta zwany majstrem

Wieść niesie, że w 1934 roku (zaraz po ukończeniu nauki rzemiosła malarskiego) wyruszył z bratem na piechotę z Poznania do Gdyni. W nowej „ziemi obiecanej” zatrudnił się w stoczni jako liternik. Malował między innymi nazwy na burtach statków, także wnętrza statków pasażerskich: Batorego, Kościuszki i Pułaskiego.

- Znana jest archiwalna fotografia z lat trzydziestych dwudziestego wieku przedstawiająca młodego Kazika-liternika siedzącego na rusztowaniu i wymalowującego białą farbą napis „SS KOŚCIUSZKO” na ciemnej burcie parowca - opowiada Weronika Szerle z Muzeum Miasta Gdyni.

Po II wojnie światowej, w kwietniu 1945 roku z ojcem i dwójką braci zaoferował swoje usługi gdyńskiemu Miejskiemu Urzędowi Informacji. Panowie Ostrowscy przemalowywali tablice z niemieckimi nazwami ulic i instytucji na nazwy polskie.

Ślady obecności

Początkowo Kazimierz Ostrowski zamieszkał na ulicy Witomińskiej. Potem przez 50 lat miał swoją pracownię i mieszkanie w domu przy ulicy Abrahama 62, na fasadzie jest tablica poświęcona artyście.

Wędrujemy na ulicę Harcerską, gdzie na budynku dawnego przedszkola Polskich Linii Oceanicznych (dzisiaj mieści się tu przedszkole Kasztanowe) Kazimierz Ostrowski stworzył projekt dekoracji elewacji. Zobaczymy na niej morskie motywy. W środku tej dwukolorowej, ugrowo-brązowej kompozycji dominuje postać Neptun wśród dzieci i morskich stworzonek: koników morskich, ryb, wodorostów, raków i meduz.

- Sam Neptun swoją fizjonomią przypomina nieco „Kacha” Ostrowskiego - opowiada Weronika Szerle.

Mozaika w teatrze

Zaglądamy do Teatru Muzycznego w Gdyni, aby na foyer zobaczyć imponującą mozaikę wykonaną według projektu Kazimierza Ostrowskiego. Zrealizował ją wspólnie ze Zbigniewem Alkiewiczem. Są na niej motywy flory i fauny ujęte w wyrazistych, kontrastujących barwach - czerwieni, żółci oraz niebieskich tonach. Niestety, mozaikę podziwiać można tylko wtedy, gdy grają spektakl.

- Wiemy, że dekorował też wnętrza sklepów, między innymi sklepu firmy Chełmek przy ulicy Świętojańskiej. Zachowały się zdjęcia z wystroju wnętrz - opowiada Weronika Szerle. - Jesteśmy w trakcie badania pozostałych tropów jego aktywności w przestrzeni miasta. Ostatnio dostaliśmy wiadomość, że w latach osiemdziesiątych w budynku głównym Poczty Polskiej przy ulicy 10 Lutego była wielkoformatowa dekoracja malarska Kazimierza Ostrowskiego, piękna, w żywych kolorach.

- Artysta na pewno uczestniczył w pracach malarskich dworca kolejowego w Gdyni. Powstały tam malowidła pod kierunkiem Juliusza Studnickiego. Nie tak dawno zostały one odrestaurowane - mówi Weronika Szerle. - Także w Gdyni w kościele pw. św. Wawrzyńca było jego wielkoformatowe malarstwo. Prawdopodobnie już go nie ma.

U św. Wawrzyńca

O pracy artysty w tym kościele pisze malarka prof. Aniela Kita w Zeszycie Wydawniczym nr 1 gdańskiej ASP...

„Spotkałam Ostrowskiego przy pracy nad polichromią w kościele pw. św. Wawrzyńca w Gdyni Wielkim Kacku. Mogłam śledzić mistrza w czasie pracy. W czarodziejski sposób (tak to odbierałam) tworzył cudowną gamę barw. Towarzyszyłam mu, milcząc, a on po jakimś czasie zapytał: chciałabyś malować? Na tak zadane pytanie kiwnęłam tylko głową w odpowiedzi. Narysował węglem około metra fryzu, dał mi paletę - była metalowa i ciężka, a w niej przegródki z różnymi kolorami farb w proszku oraz spoiwo temperowe - i poszedł na papierosa. Długo nie wracał. Postanowiłam, a raczej odważyłam się narysować następny metr fryzu. Wraca mistrz, jest zdumiony, że nawet nie próbowałam malować. Na to ja, po raz pierwszy wydałam z siebie głos: to namalowałam, a to narysowałam! Od tego momentu fryz należał już tylko do mnie. Potem „Kachu” długo opowiadał swoim kolegom, jak to dzieci pomagały mu malować w kościele”.

Przywrócić go pamięci

- Pamięć o nim jako człowieku, o nim jako o artyście wciąż jest w Gdyni żywa - mówi Weronika Szerle. - Postawiliśmy sobie za cel opowiedzieć o naszym gdyńskim artyście, który miał też ciekawy życiorys...

Urodził się w 1917 r. w Berlinie, a trzy lata później wraz z rodziną przeprowadził się do Poznania. Po skończeniu szkoły praktykował w warsztacie swojego ojca, malarza pokojowego i twórcy szyldów reklamowych. Potem w 1934... zamieszkał w Gdyni. Po zakończeniu II wojny światowej studiował w Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych w Gdańsku, w pracowni malarstwa sztalugowego prof. Janusza Strzałeckiego i prof. Artura Nacht-Samborskiego oraz w pracowni malarstwa architektonicznego prof. Jacka Żuławskiego. W roku 1949 wyjechał na stypendium do Paryża, gdzie podjął naukę u francuskiego artysty Fernanda Légera.
Po powrocie do kraju zarzucono mu, że „wrócił z Paryża nasiąknięty kapitalizmem”.

„Skrytykowano nawet jego skarpetki w paski, z powodu których musiał napisać stosowną samokrytykę. Wspominał po latach, że cały dzień siedział na peronie w Sopocie z kartką papieru i ołówkiem, i nie był w stanie sklecić nawet jednego zdania. Nie miał pojęcia, co złego może być w pasiastej odzieży? Ostatecznie napisał krótko, że już więcej skarpetek w paski nie będzie nosić, bo jest to wymysł kapitalizmu i że absolutnie tego nie popiera. W sztuce pozostał wolny” - napisała Gabriela Zbirohowska-Kościa.
Był twórcą monumentalnych kompozycji architektonicznych wykonanych w technice sgraffito, projektantem gobelinów, dywanów i witraży.

Charakterystyczny i charakterny

- Zawsze pozostawał takim artystą osobnym - opowiada Weronika Szerle. - Zawsze miał swój własny styl, zawsze był nietuzinkowy, charakterystyczny i charakterny. Był na pewno postacią wyjątkową, barwną, ekspresyjną i te cechy widać w jego malarstwie, które jest różnorodne. To są zarówno pejzaże, martwe natury, portrety realistyczne, autoportrety, ale też dużo wśród nich kompozycji abstrakcyjnych. Jednak przede wszystkim dużo uwagi poświęcał portowi. Ten port był dla niego ważny. W unikalny sposób łączył kolor i geometrię, odmalowywał charakter i tożsamość portowego miasta. Jego prace cechują kontrastowe zestawienia barw, żywe kolory. Ta ekspresja jest dla niego charakterystyczna. Na pewno był artystą rozpoznawalnym, bardzo płodnym, dużo malował. Lubił też balować, ale miał ogromny szacunek do pracy i mówił o sobie majster, nie mistrz.

Pejzaż portowy

W Muzeum Miasta Gdyni znajduje się 26 obrazów Kazimierza Ostrowskiego. Muzealną kolekcję zapoczątkował namalowany w 1960 roku obraz „Pejzaż portowy” .

- Port został tu przedstawiony w sposób osobliwy i niestandardowy. Bomy ładunkowe, statki i dźwigi zostały sprowadzone do umownego znaku i umieszczone w świecie, który zdaje się radośnie przeciwstawiać prawom grawitacji i fizyki. Ciepły odcień żółci, wypełniający partie nieba i wody, nadaje całości pogody i optymizmu. Całość intryguje tajemniczymi niedopowiedzeniami: Czy niebo i morze zlewają się ze sobą, a może statki dryfują w powietrzu? Czy powtórzone u dołu kręgi są odbiciem słońca, a może za sprawą fantazji artysty drugie słońce po prostu „przysiadło” na rufie statku? - napisała Gabriela Zbirohowska-Kościa z okazji wystawy „MORZE \ MIASTO \ PORT”.

Mural na urodziny

Z okazji urodzin Gdyni muzeum postanowiło upamiętnić Kazimierza Ostrowskiego muralem. Do jego zaprojektowania zaproszono Pawła Ł. Borkowskiego. Artysta zamalował swoją wcześniejszą wielkoformatową kompozycję poświęconą dizajnowi, a następnie namalował wykreowany przez siebie wierny portret Ostrowskiego na tle jego ikonicznych portowych obrazów.

- „Kachu”, zazwyczaj schowany za swoimi dziełami, na muralu Pawła Ł. Borkowskiego jest pierwszoplanową, wyrazistą postacią,która patrzy prosto na widzów i przyciąga ich spojrzenia - mówi Weronika Szerle. - Realizujemy też długoletni projekt Muzeum Miasta Gdyni, „Dla przyjaciół: Kachu”, w którym przybliżamy postać tego wybitnego gdyńskiego artysty - mówi Weronika Szerle, kuratorka tego projektu. - Pozostały po nim opowieści, wspomnienia. Docieramy do różnych ludzi, żeby w najpełniejszy sposób pokazać artystę i jego twórczość na wystawie, którą planujemy otworzyć w stulecie Gdyni. Partnerem projektu jest Zarząd Morskiego Portu Gdynia SA.

CZYTAJ TAKŻE: Gwiazdy na pięciolinii i Zły Wilk z recyklingu

Jesteśmy na Google News. Dołącz do nas i śledź "Dziennik Bałtycki" codziennie. Obserwuj dziennikbaltycki.pl!

od 7 lat
Wideo

Wyniki II tury wyborów samorządowych (sondaż)

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: „Kachu”, gdyński artysta malarz zwany majstrem. Śladami Kazimierza Ostrowskiego - Dziennik Bałtycki

Wróć na pomorskie.naszemiasto.pl Nasze Miasto