Lechia Gdańsk - Pogoń Szczecin 0:2. Kibice z bananami - 19.09.2006 r.

Paweł Stankiewicz
Przygoda Lechii z Pucharem Polski już się skończyła. Biało-zieloni po słabej, a momentami wręcz bardzo słabej grze, przegrali z Pogonią Szczecin 0:2. Do tego skompromitowali się "kibice", którzy obrażali czarnoskórych ...

Przygoda Lechii z Pucharem Polski już się skończyła. Biało-zieloni po słabej, a momentami wręcz bardzo słabej grze, przegrali z Pogonią Szczecin 0:2. Do tego skompromitowali się "kibice", którzy obrażali czarnoskórych graczy Pogoni i rzucali w nich bananami. To skandal i wstyd na całą Polskę.
Zachowanie grupki "kibiców" na trybunie krytej było po prostu żenujące. Kilka razy w pierwszej połowie w kierunku brazylijskich graczy ze Szczecina poleciały banany. Piłkarze zagrali słabo i pokazali, że do Orange Ekstraklasy jeszcze nie dorośli, ale tzw. sympatycy biało-zielonych też nie.

- Pierwszy raz spotkałem się z czymś takim w Polsce. Każdego człowieka trzeba szanować, bez względu na kolor skóry. To jednak tylko zmotywowało nas do jeszcze lepszej gry. Jest mi przykro, bo w 1999 roku grałem w Lechii i opowiadałem kolegom jaka w Gdańsku jest wspaniała publiczność i super kibice. Teraz nikt w drużynie już mi w to nie wierzy - powiedział nam piłkarz Pogoni, Julcimar.

- Zachowanie naszych kibiców było żenujące. Takie coś jest naganne i w ogóle nie powinno mieć miejsca. Nikomu to nie jeste potrzebne. Jesteśmy zdecdyowanie przeciwni takim zachowaniom, ale co my - piłkarze - możemy zrobić - zastanawia się kapitan Lechii, Maciej Kalkowski.

- Nie da się od razu wyplenić wszystkiego. To był mecz podwyższonego ryzyka i wszystkie siły były skupione na sektorze gości. Niestety, jest pewna grupka, która jeszcze nie dojrzała do europejskich standardów - powiedział Błażej Jenek, dyrektor Lechii.
Na naganę zasługuje też bierna postawa ochrony na stadionie przy ul. Traugutta. Te banany w piłkarz rzucane były z trybuny pod nosem ochroniarzy. Nikt nie zareagował. A szkoda. Bo taka akcja spotkałaby się z pewnością z brawami ze strony „normalnej” części widowni.
Sam mecz nie był interesującym widowiskiem. Głównie za sprawą słabo grającej Lechii. Goście nie musieli się zbytnio wysilać, aby kontrolować przebieg wydarzeń na boisku. Szkoda, że akurat w tak atrakcyjnym meczu Gdański zespół nie mógł zagrać w pełnym składzie. Zabrakło Krzysztofa Brede, Jacka Manuszewskiego, Karola Piątka, Marcina Szulika, Marcina Pietrowskiego, Piotr Cetnarowicza, Sławomira Wojciechowskiego, a Maciej Kalkowski już w 12 minucie z kontuzją musiał opuścić boisko. Taki, a nie inny skład, na pewno miał wpływ na przebieg tego spotkania.

Wprawdzie w 17 minucie najlepszy w Lechii Grzegorz Król strzelił gola, ale sędzia słusznie dopatrzył się pozycji spalonej. Cztery minuty później Pogoń objęła prowadzenie. Bardzo dobrze grający Daniel Cruz przeprowadził indywidualną akcję, ograł Michała Szczepińskiego i popisał się skutecznym strzałem z 20 metrów. W 38 minucie padł drugi gol dla gości. Podwójny błąd popełnił Robert Sierpiński, który nie wykorzystał szansy, aby przekonać trenera do własnej osoby. Sierpiński najpierw podał piłkę do rywala przed własnym polem karnym, a potem łatwo dał się ograć Ediemu Andradinie, który zagrał piłkę na środek pola karnego i Anderson dopełnił formalności.
W drugiej połowie biało-zieloni próbowali atakować. Najlepszą okazję miał Król, który po dośrodkowaniu Pawła Pęczaka strzelał głową, ale bramkarz ze Szczecina odbił piłkę. I na tym emocje w Gdańsku się skończyły. W 1/8 finału Pogoń zagra z Lechem Poznań.
- Obawialiśmy się Lechii, bo to dobry zespół. Zagraliśmy jednak w Gdańsku dobry mecz, wykorzystaliśmy dwie sytuacje i wygraliśmy zasłużenie. Atmosfera na stadionie była bardzo fajna, ale nie podobało mi się zachowanie części kibiców gospodarzy - powiedział Mariusz Kuras, trener Pogoni.
- Musieliśmy radzić sobie w takim, a nie innym składzie. Niektórzy mnie rozczarowali. Dziękuję graczom za zaangażowanie. Pogoń była jednak od nas zdecdydowanie lepsza - przyznał Tomasz Borkowski, szkoleniowiec Lechii.

Lechia - Pogoń 0:2 (0:2)

Bramki: 0:1 Daniel Cruz (21), 0:2 Anderson (38).
Lechia: Bak - Pęczak, Sierpiński, Trzebiński, Kosznik - Kalkowski (12 Hirsz - 61 Rusinek), Pawlak, Szczepiński (67 Loda), Żuk - Król, Wiśniewski.
Pogoń: Pesković - Silva (80 Batata), Julcimar, Anderson, Celeban - Lilo, Łabędzki, Amaral (63 Junior), Trałka - Anderson - Edi Andradina (86 Elton).
Żółte kartki: Mariusz Pawlak, Grzegorz Król (obaj Lechia) oraz Lilo (Pogoń).
Sędziował: Marcin Szulc (Warszawa). Widzów: 5500.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Z Gwiazdami - Marcin Możdżonek - zajawka

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na pomorskie.naszemiasto.pl Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie