Nasza Loteria NaM - pasek na kartach artykułów

Oleje na torebce Louis Vuitton. O współpracy Polki z domem mody

Redakcja
Oleje na torebce Louis Vuitton. O współpracy Polki z domem mody
Oleje na torebce Louis Vuitton. O współpracy Polki z domem mody Jan Kriwol
Ewa Juszkiewicz to absolwentka Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku. Urodzona w 1984 roku malarka na warsztat bierze głównie kobiety, których portrety stanowią epicentrum jej twórczości. Brzmi banalnie? Nic bardziej mylnego! Obrazy wcale nie są oczywiste, bo twarze modelek zawsze zakryte są włosami... a właściwie całymi puklami bujnych loków. Pewna tajemnica i dość niepokojąca wizja kobiecości Juszkiewicz zachwyciła cały świat. Wszystko wskazuje na to, że wkrótce jeszcze więcej osób dowie się o naszej Ewie. Artystka podjęła współpracę z marką Louis Vuitton.

Zacznijmy od początku. Ewa dziś tworzy i mieszka w Warszawie, jednak urodziła się w Gdyni, a wykształcenie artystyczne zdobywała w Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku, gdzie zdobyła tytuł magistra malarstwa. W latach 2010-2013 kontynuowała karierę akademicką, zdobywając doktorat na krakowskiej ASP.

Szybko stało się jasne, że Juszkiewicz to prawdziwe objawienie świata malarskiego i artystycznego w ogóle. Juszkiewicz rozwijała się w niezwykle szybkim tempie, a pierwsze sukcesy w branży zaczęły przychodzić bardzo prędko. Dowodzi temu fakt, że już w roku 2009, w którym Ewa zdobyła tytuł magistra, artystka mogła pochwalić się pierwszą wystawą solową. Miała ona miejsce w Klubie Sfinks w Sopocie. Zaledwie dwa lata później odbyła się kolejna wystawa artystki, tym razem już w Krakowie, nosząca tytuł „Jak to się dzieje, pyta Agnisia, że na ekranie widzimy misia”.

W 2015 roku jej kariera zaczęła wykraczać poza granice kraju, kiedy to jej solowa wystawa zagościła w Turynie. Dziś prace Ewy Juszkiewicz znajdują się w zbiorach muzealnych Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie, Muzeum Narodowego w Gdańsku, Zachęty Sztuki Współczesnej w Szczecinie, Zachęty Olsztyn i Galerii Bielskiej BWA.

Kobiety Ewy

Jej obrazy nie są łatwe do zinterpretowania, choć wizualnie wydają się być oszczędne w środkach. W zależności od obserwatora, portrety jej autorstwa mogą wydawać się tajemnicze i zmysłowe, jak również głęboko niepokojące i zatrważające. Rozszyfrować tajemnice Ewy usiłują eksperci sztuki, którzy mówią, że artystka skłania do zastanowienia się nad kulturowym życiem pozagrobowym takich obrazów.

Od 2012 roku Juszkiewicz tworzy cykl obrazów opartych na portretach kobiet. Istotne pozostają w nich mniej lub bardziej ukryte symbole przywodzące na myśl status społeczny kobiet oraz ich rolę, którą spełniały na różnych etapach historii. Ewa Juszkiewicz tworzy portrety, które przeczą same sobie - na żadnym z nich nie widać twarzy bohaterki. Ich oblicza są zasłonione wymyślnymi fryzurami, maskami, a czasem zastępowane są głową zwierzęcia. Jak interpretują tę alegorię eksperci, makijaż i fryzury są tu przedstawione jako kostium, przebranie twarzy. Kobiety od wieków ukrywają swój prawdziwy wygląd i starają się zamaskować swoje autentyczne rysy i cechy charakterystyczne, które mogą być uważane za nieatrakcyjne. Artystka, portretując kobiety w ten wyjątkowy sposób komentuje, choć nie ocenia swoich bohaterek.

- Juszkiewicz nie ukrywa postaci i nie podważa jej statusu, lecz tworzy alternatywne, swobodnie wyobrażone i fantastyczne portrety kobiet. Co ważne (...) nie daje możliwości pokuty; niesprawiedliwości historii nie da się już cofnąć - czytamy na oficjalnej stronie Ewy Juszkiewicz.

A jak Ewa Juszkiewicz sama mówi o swoich bohaterkach? Tak wytłumaczyła swoje inspiracje, niejako podając klucz interpretacji w wywiadzie z Lucią Longhi.

- Zajmuję się wizerunkiem kobiety, analizuję i badam, jak kształtował się on na przestrzeni wieków. Obserwując te klasyczne przedstawienia w malarstwie europejskim, zauważyłam, że wszystkie portretowane kobiety są do siebie naprawdę bardzo podobne. Przyjmują podobne pozy, wykonują identyczne gesty. Patrząc na nie, często odnosiłam wrażenie, że były uwięzione w gorsetach, krynolinach, warstwach halek krępujących ich ruchy, w jakiś sposób narzucających im swoją obecność w świecie. Moda dawniej była dla nas atrakcyjna wizualnie i fascynująca, jednak po głębszym zastanowieniu dochodzimy do wniosku, że jej ukrytą funkcją jest pewnego rodzaju opresja i przymus. Nie ma tu zbyt wiele miejsca na indywidualność i odmienność. Co więcej, dotyczy to także współczesnych kanonów piękna i ideałów kobiecego ciała. Myślę, że jest to trochę jak naśmiewanie się z historii. Uważamy się za bardziej nowoczesnych niż nasi przodkowie, choć tak naprawdę wciskamy się w swoje własne, nowoczesne „gorsety”. Moje malarstwo jest efektem odrobiny przekory; chęć wyzwolenia się z norm narzuconych nam przez modę i kulturę - mówi Ewa Juszkiewicz.

Z gdańskiej ASP do Louis Vuitton

Swoją wizją kobiecości i jej fascynującą analizą na przestrzeni wieków Ewa oczarowała nie tylko miłośników sztuki, ale również świat mody. Jej pracami zainteresowała się jedna z najbardziej luksusowych marek na świecie - Louis Vuitton.

- Polska artystka dekonstruuje konwencjonalne wyobrażenia o kobiecym pięknie, kontrastując tradycyjne malarstwo europejskie z surrealizmem, tworząc hybrydowe postacie - czytamy na stronie Louis Vuitton, który oficjalnie przedstawił Juszkiewicz, jako współtwórczynię najnowszego modelu torebki.

Projekt Ewy z 2019 roku „Ginger Locks” został umieszczony na torbie z ekskluzywnej serii Artycapucines.

- Juszkiewicz przekształca swój uderzający surrealistyczny obraz olejny z 2021 r., Ginger Locks, przypominający XIX-wieczny portret, w inspirującą torbę Artycapucines. Delikatny sznur pereł zdobi bok niczym naszyjnik, a ukryta w środku skórzana koperta nawiązuje do sekretnych listów miłosnych z przeszłości - piszą przedstawiciele domu mody.

Nie można się więc dziwić temu, że model kosztuje prawie 10 tysięcy euro, a do butików trafi jej tylko 200 sztuk. Ta współpraca z pewnością zapewni jeszcze większy rozgłos artystce. Być może właśnie dzięki ogłoszeniu wspólnego projektu z Louis Vuitton obraz Juszkiewicz został sprzedany w Warszawie za 2,3 mln zł (2 760 000 zł z opłatą aukcyjną). Według estymacji, cena miała sięgnąć maksymalnie 2,2 mln zł.

Czytaj MM Trendy Trójmiasto w serwisie dziennikbaltycki.pl!

Jesteśmy na Google News. Dołącz do nas i śledź "Dziennik Bałtycki" codziennie. Obserwuj dziennikbaltycki.pl!

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Dni Lawinowo-Skiturowe

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Oleje na torebce Louis Vuitton. O współpracy Polki z domem mody - Dziennik Bałtycki

Wróć na pomorskie.naszemiasto.pl Nasze Miasto